niedziela, 15 marca 2009

Drzwi do innego życia?

Po kolejnych "drzwiach otwartych" piszę już z domku... Kładę się spać po ciężkim bardzo dziwnym dniu.

Bydgoszcz: jakoś na początku tak z opowiadań znajomych nie słyszałem jakiś dobrych nowin o Collegium Medicum w Bydgoszczy i sam nie miałem do niej przekonania, jednak po dzisiejszej wizycie na tej uczelni ;) zmieniam chyba powoli zdanie ;) nie..nie... xD Zostaję Gdańsk i Poznań (moje marzenia^^), ale Bydgoszcz zaprezentowała się z bardzo dobrej strony :) nie było tłumów jak w Poznaniu i za to było fajnie =)
Na początek poznaliśmy trochę informacji ogólnych na temat uczelni, kierunków jakie można na niej studiować itp. Potem zaczęła się część najciekawsza... Każdy miał sobie wybrać przewodnika ;) i dobrać się w mniejsze grupki około 10 osób (nasza była najlepsza: 2 przewodników, towarzysze kandydatów i samych zaciekawionych kandydatów było 4) i ruszyć w to co nas ciekawi ;) a wybór był ogromny np. Farmakologia, Chemia organiczna, fizyczna, Mikrobiologia, Anatomia, Chirurgia, Genetyka, Patofizjologia czy Medycyna sądowa i dużo, dużo więcej...

Nasza grupka rozpoczęła od bardzo miłych zajęć z Panią Asystent, na których mogliśmy sobie popatrzeć w jaki sposób wytwarza się komórki krwi na sztucznym środowisku z krwi już pobranej od pacjentów, w ten sposób można z limfocytów odczytać DNA, który jest głównym źródłem wiedzy do badań. Pokazano nam również chromosomy z zespołem Downa.
Kolejna wizyta była źródłem wiedzy o nowotworach dziedzicznych (głównie kobiet jak to kilka razy podkreślała Pani doktor) Zgłaszają się tam do badań osoby u których w szerszym pojęciu "rodzinie" występowały przypadki nowotworów w celu zdiagnozowania swojego stanu zdrowia...

Następne spotkanie z patologiem (w Polsce 419- bardzo ciężka praca jak to nam pan naopowiadał) a poza tym jakoś bardziej chyba nas zniechęcił gdyż mówił o wejściówkach i o ich poprawie, o kolokwiach i ich poprawie a potem gdy wspomniał o egzaminie do którego przystąpiło około 80 0sób a zdało tylko 17 to strach się bać xD Powodzenia Studenci ;)
Nic nadzwyczajnego nam nie pokazali, tylko mówili^^ Jednak swoim naukowym językiem i jakoś mało rozumiałem :P, ale może kiedyś będzie inaczej ;)

Następny przystanek <> poczułem się jak prawdziwy student medycyny :P:P Dostaliśmy fartuchy i na oddział... Najpierw oglądanie drobnoustrojów hodowanych na sztucznych pożywkach, mieliśmy możliwość dotknięcia i powąchania, zachęcała nas pani Asystent jednak nikt się nie odważył tylko JA :P:P, zapach przyjemny xD sam nie umiełem go określić, i dowiedziałem się, że to zapach anyżków... ;) fajnie było =) pokazali nam wszystkie sprzęty gdzie się to wszystko bada, jak wygląda praca i no nie wiem nawet jak to opisać (chyba za rok pojadę jeszcze raz^^)

Farmakologia xD hm... Dziwne rzeczy ;) Jednak fajnie było... Zaczęło się od historii jak to się dzieje z lekiem gdy go zostanie wyprodukowany co dalej, wszystkie badnia itp. Zwiedzanie każdego pomieszczenia... Najbardziej to zapamiętałem urzędzenie, na którym na zwierzętach testuje się leki.. Błędnie napisałem na zwierzętach: na organach zwierząt np. na żołądku szczura, czy tętnicy głównej (gdyż są najbardziej zbliżone z tymi naszymi) oczywiście lekki w mniejszych dawkach... Sale do trzymania zwierząt, sala do wycinania odpowiednich organów od szcurów... Ciekawe^^ Dobre to, że tylko opowiadali a nie pokazywali, nie żebym się bał jednak niektóre dziewczny na samą myśl mdleją... (mężczyźni pewnie też...)

I na tyle o CM w Bydgoszczy!! ;) Było miło to najważniejsze

Kolejny punkt dnia kino, byłem z rodzicami i siostrą na filmie "Popiełuszko" nie będę komentował, powiem tylko tyle: "zasługuję nawet na łzy..." Okrutna historia, Prawdziwego Bohatera...

na koniec:

"Dano nam sen, abyśmy pamiętali o życiu, i śmierć, abyśmy zapomnieli o śnie."


Andrzej Coryell
[*]

1 komentarz:

  1. No to widzę, że się ładnie przyłożyli do tych Drzwi Otwartych w CM : ) Tylko pozazdrościć ;)

    Ja miałam jechać na Popiełuszkę do kina, ale nie miałam kasy. może innym razem.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń